„Jeśli masz dość siedzenia przed telewizorem i chcesz przeżyć ekstremalną przygodę, to skok ze spadochronem jest dla ciebie strzałem w dziesiątkę. Przygotuj się na kursie pośród profesjonalistów i przekrocz swoje granice. Wyższa Szkoła Agrobiznesu wspólnie z Sekcją spadochronową Aeroklubu białostockiego przygotują cię na najbardziej ekscytujące 60 sekund twojego życia. I ty możesz poczuć te nieskrępowaną wolność.

Do oddania skoku nie wystarczą mocne nerwy. Przede wszystkim potrzebne jest odpowiednie przygotowanie pod okiem wysoce wykwalifikowanej kadry profesjonalistów. Instruktorzy z wieloletnim doświadczeniem, pasjonaci tej dyscypliny przeprowadzili w Wyższej Szkole Agrobiznesu szkolenia, które pozwoliły śmiałkom oddanie upragnionego skoku z wysokości ponad 1000 m nad ziemią.

– Szkolenie ma na celu przybliżenie sportu spadochronowego ludziom zainteresowanym. Może ktoś zaszczepi w sobie bakcyla i będzie to jego sposób na życie. Ci ludzie, którzy tutaj są w sporcie, zostają, skaczą wiele lat. Mogę powiedzieć na swoim przykładzie, zacząłem ten sport w 86 roku, no i tkwię w tym, już ładnych parę lat. Nie widzę jakiegoś spędzania czasu w innej formie niż skoki spadochronowe. Myślę, że jest to o wiele lepsze od puszki browaru w jednej ręce, a pilotem od telewizora w drugiej – mówi szef sekcji spadochronowej Aeroklubu białostockiego Mariusz Guzowski.

Pierwsze skoki w Aeroklubie Białostockim wykonano w 1952 r. i to one zapoczątkowały działalność sportową sekcji spadochronowej. Dzisiaj do skoku może przystąpić każda osoba, która ukończy szkolenie. Dzięki odpowiedniemu przygotowaniu uczestnik szkolenia nabierze odpowiedniego doświadczenia teoretycznego i praktycznego przed oddaniem skoku.

– Szkolenie mamy narzucone przepisami przez urząd lotnictwa cywilnego. Są tam odpowiednie działy: budowa spadochronu, higiena lotnicza, przepisy. Musimy zapoznać takiego kandydata, ze wszystkim, żeby był gotowy do skoku samodzielnego. Żeby wiedział, jak się zachowywać w powietrzu. Jak ma sterować tym spadochronem, w ogóle jak wygląda ten spadochron, z czego jest zbudowany. No i najważniejsze sytuacje niebezpieczne, które mogą go spotkać i jak ma wyjść z opresji – kontynuuje szef sekcji Aeroklubu białostockiego Mariusz Guzowski.

Skoki spadochronowe są dla tych, którzy chcą przeżyć silne emocje, których nie jest w stanie dać nic innego. Skoczkowie dla adrenaliny są w stanie wytrzymać ogromne ryzyko i pokonać strach. Studenci z Wyższej Szkoły Agrobiznesu przygotowywali się od 9 czerwca do oddania skoku ze spadochronem.

– Uważam, że jest to wielkim wyzwaniem, Przełamaniem w jakiś sposób swoich słabości. Wiadomo, wspomnienia na lata. Możliwość też rozwoju, bo to jest kurs. Dostaje się dowód, że uczestniczyło się w takich skokach. Myślę, że każdy by chciał to w jakiś sposób wykonać, tylko niektórych boli to, że się nie odważą skoczyć. Warto spróbować, warto przełamywać swoje słabości. Ja uważam, że jest to najważniejsze -– Adrian Mierzejewski, student WSA.

– Nie ma co ukrywać, stojąc na wysokości ponad 1000 m, to jest pewien strach – spojrzenie w dół, ale lubię przełamywać takie własne bariery. Kiedyś miałem problem z lękiem wysokości. Nie lubię, jak jest łatwo – mówi student Wyższej Szkoły Agrobiznesu Radosław Mrówka.

Chwila prawdy dla skoczka spadochronowego następuje właśnie podczas lotu samolotem, w momencie, gdy ostatecznie przygotowuje się do oddania skoku. Ta chwila jest decydująca, właśnie wtedy trzeba, mimo strachu odważyć się na krok w nieskrępowaną przestrzeń.

– Z perspektywy kandydata największym problemem jest podjęcie decyzji o samym skoku, bo to uczeń-skoczek ma podjąć taką decyzję i ma wyskoczyć. My przeprowadzamy skoki z samolotu typu gawron, jest to samolot trzy miejscowy. Skoczek musi wyjść na stopień, na zewnątrz, na wysokości 1200 m spojrzeć w dół, patrzeć na mnie, ja daję mu decyzję do skoku. Uważam, że to jest ogromna odwaga – szef sekcji spadochronowej Aeroklubu białostockiego Mariusz Guzowski.

Skoki spadochronowe to sport dla odważnych. O tym, czy warto takie ryzyko podejmować, zapytaliśmy po oddaniu skoku jednego ze studentów Wyższej Szkoły Agrobiznesu, który zdecydował się na uprawianie tego sportu.

– Adrenalina jest na pewno nie do opisania. No i jak tam jesteś na górze, to wszystko zupełnie inaczej wygląda, ale polecam każdemu, kto nie był, planuje, a kto chce. Przy takiej pogodzie widoki są piękne. Już zastanawiam się nad drugim skokiem – mówi na gorąco po oddaniu skoku student WSA Łukasz Borusiewicz.”

Źródło: http://mylomza.pl/home/lomza/item/18199-wsa-skoki.html