W tych trudnych dla nas wszystkich chwilach do Wyższej Szkoły Agrobiznesu trafiła prawdziwy promyk nadziei. Starania ojca Tadeusza Kowalskiego i jego parafian w rejonu Mołodeczna, które od początku wspiera społeczność WSA, powoli przynosi skutek. Niczym „Feniks z popiołów” odradza się XIX-wieczna Kaplica Matki Boskiej Szkaplerznej.
Czy to nie przypadek, że akurat teraz, w chwili wielkiego zagrożenia, odradza się świątynia, która miała chronić mieszkańców przed cholerą?
Może teraz ochroni nas także przed koronowirusem?
Jeszcze pod koniec ubiegłego roku ośmiokątna kaplica była w opłakanym stanie, a konstrukcja w każdej chwili groziła zawaleniem. Dzisiaj świątynia nabrała nowego blasku. Dzięki pracy parafian, w większości Polaków pozostałych na tym terenie po 1945 roku, odnowiono i wzmocniono konstrukcję ścian. Kolejnym etapem prac jest odbudowa dachu.
Po zakończeniu odbudowy kaplicy świątynia nadal będzie pełnić rolę sakralną. Ale nie tylko. Proboszcz miejscowej parafii planuje utworzyć w niej m.in. muzeum naczyń liturgicznych. Tutaj także kończyć się będzie budowana obecnie Droga Krzyżowa.
Powstała w 1858 r. Kaplica Matki Boskiej Szkaplerznej to jedna z ostatnich pozostałości po rodzie Świętorzeckich, który przez ponad 300 lat rozwijał gospodarczo ten teren. Dzięki nim kolejnych pokoleń ich majątek stał się prawdziwym centrum przemysłowym. Powstał tu m.in.
tartak, browar, gorzelnia, pierwsza w okolicy krochmalnia, fabryka drożdży, kościarnia, czyli fabryka mąki kostnej oraz sieczkarnię.
Wszystko poruszane wspólnym motorem parowym. Jednak po II Wojnie Światowej teren ten znalazł się w granicach ZSRR, a odebrany rodzinie majątek zaczął niszczeć. Dzisiaj o dawnej świetności świadczy jedynie oficyna z czerwonej cegły, stawy oraz fundamenty dworu.