Małgorzata Frąszczak z szansą na tytuł „Osobowość roku”!!!
„Pomaganie ma w DNA”, „jest iskrą zapalającą dobroć”. I jej zapał od lat
uruchamia łańcuszek dobroci pomagający studentom, Polonusom z Litwy czy
Białorusi. Dzięki niej w tym roku ponad 500. polskich dzieci z rejonu
Witebska przekonało się, że „bożonarodzeniowy cud” naprawdę istnieje. O
kim mowa? O Małgorzacie Frąszczak, pełnomocniku rektora Wyższej Szkoły
Agrobiznesu, która została nominowana w Plebiscycie „Gazety
Współczesnej” i „Kuriera Porannego” na „Osobowość Roku” w Kategorii
„Działalność Społeczna i Charytatywna”.
Szlachetna Paczka, Miska dla Schroniska, świąteczne paczki dla
studentów. Te akcje w Wyższej Szkole Agrobiznesu znają wszyscy. Ale w
sierpniu Małgorzata Frąszczak spotkała w kościele ojców kapucynów w
Łomży ojca Tadeusza Kowalskiego, który opiekuje się Polakami
mieszkającymi w miejscowościach Bieholin i Dokszyce w obwodzie witebskim
na Białorusi.
– Tam nie dociera Wspólnota Polska czy też inne organizacje wspierające
Polaków na wschodzie – wspomina Małgorzata Frąszczak. – Czytając o co ci
ludzie proszą to byłam zaskoczona: skrzynka mandarynek, jabłek, cukierki
i jakieś drobne przybory szkolne.

„Detonator” dobroczynności

Dzięki pomocy mediów: portalu mylomza, Radiu Nadzieja i Radiu Eska,
akcja zbiórki pieniędzy i darów szybko przyniosła efekt.
– Po jednej z takich rozmów w mediach odebrałam telefon od pana z
Warszawy, który urodził się w Dokszycach, gdzie pochowani są jego
rodzice – wspomina Małgorzata Frąszczak. – I on chciał przekazać
pieniądze na rzecz dzieci z domu dziecka. A o akcji dowiedział się od
syna z Krakowa, który usłyszał o akcji w mediach. Więc ten oddźwięk był
– dodaje.
W pomoc włączyli się studenci, którzy piekli i sprzedawali ciasta. Jeden
ze żaków, pan Andrzej Bolec z Ostrołęki, przekazał na zbiórkę całe
stypendium. Pomagał Tadeusz Olszewski, dyrektor Zespołu Szkół nr 1 w
Ostrołęce, firma TNT. Pomagały przedszkola, szkoły, policjanci,
pracownice banku. Jedna z firm z Wrocławia przywiozła cały samochód
rzeczy oraz wpłaciła pieniądze. Natomiast Grupa Vespra zorganizowała dwa
strzelania, w Łomży i Białymstoku, których dochód wsparł zbiórkę darów.
– Ja byłam tylko takim zapalnikiem, który uruchomił całą machinę –
podkreśla Małgorzata Frąszczak. – Tutaj zaangażowało się mnóstwo osób, w
tym moje najbliższe współpracownice: pani Paulina Szadurska i pani Alona
Kosowa. Ludzie zachowali się w sposób bardzo otwarty i wspierali nas.
Ale były także głosy, że przecież w Polsce też są dzieci biedne i nimi
powinniśmy się zająć. Nie mówmy już jednak może o tym – dodaje.
Ostatecznie, dzięki ludzkiej ofiarności, dary trafiły nie do 90. dzieci
jak początkowo zakładano, ale do 500.
– Kiedy otrzymałam informację, że dary trafiły do dzieci, to czułam
ogromną radość, której nie da się opisać słowami – przyznaje Małgorzata
Frąszczak. – Czytałam, że dzięki nam w Dokszycach i Bieholinie za naszą
sprawą mieszkańcy uwierzyli, że istnieje „bożonarodzeniowy cud”. I była
ogromna wdzięczność mieszkańców tych miejscowości dla tych wszystkich,
którzy przyczynili się do przygotowania paczek. Że modlą się za nas,
zapraszają do siebie, że nigdy w życiu nie widzieli takich rzeczy. Tam
każdy coś dostał. I momentalnie zapomniałam o tych wszystkich
wcześniejszych trudach – dodaje.

Każdemu należy pomóc

W wydanej z okazji 20-lecia Wyższej Szkoły Agrobiznesu monografii
uczelni możemy przeczytać wspomnienia Vity Petrowskiej, Litwinki
studiującej w WSA. W czasie studiów zaszła w ciążę i postanowiła po
urodzeniu dziecka oddać je do adopcji. Ale kiedy na świat przyszedł
Krystian…
„Pierwszą osobą do jakiej zadzwoniłam była Pani Małgorzata, pracownica
Uczelni i nasza opiekunka. Wiem, że podejrzewano, że jestem w ciąży, ale
nikt nie zmuszał mnie do ujawnienia tego faktu. Do szpitala przyjechała
Pani Małgorzata. Po raz pierwszy odprawie roku rozmawiałam szczerze z
innym człowiekiem. Pani Małgorzata obiecało mi pomóc we wszystkim, ale
powiedziała na głos coś, o czym choć z całych sił pragnęłam, bałabym
pomyśleć. Może jednak zdecyduję się wychować dziecko. Gdy zobaczyłam
syna, wiedziałam, że Pan Małgorzata miała rację”
– Pomagam wszystkim, czy to są ludzie z Polski, czy są to Polonusi z
Litwy bądź Białorusi, czy też są to rdzenni Ukraińcy – podkreśla
Małgorzata Frąszczak. – Każdego traktuję tak samo. I jeżeli widzę, że ta
pomoc jest potrzebna, to pomagam. Gdyż ja po prostu staram się wychować
tą młodzież. A jest mi niezmiernie miło, że studenci mi ufają,
przychodzą z problemami, z którymi nie zwróciliby się nawet do rodziców.
Nie tylko studenci. Na początku stycznia do drzwi pokoju, w którym
pracuje Małgorzata Frąszczak, zapukała starsza, bezdomna osoba, która
nie ma gdzie spać ani co jeść.
– Skontaktowała się z właścicielem „Swojskiego Jadła” i teraz ta osoba
codziennie ma zapewniony ciepły posiłek – relacjonuje. – I naprawdę nie
wiem, czemu przyszła do mnie. Chyba poszła taka fama, że jak trafi do
mnie, to ta pomoc zostanie mu udzielona. Ale ja tego nie nagłaśniam, bo
ja nie muszę robić z tego wielkie halo – dodaje skromnie.

Aby zagłosować na Małgorzatę Frąszczak w Plebiscycie Gazety Współczesnej
i Kuriera Porannego wystarczy wejść pod poniższy link:

https://poranny.pl/p/kandydat/malgorzata-fraszczak%2C427273/?fbclid=IwAR1m4jh7hevijobpqbFWZcHGqnmOJb37-TIIz4Xk2SO7M_y41Q5WPxzEJz4#coin-plebiscyty